mama, później jej słowa potwierdziła jeszcze jakaś babska gazeta, która wpadła mi w ręce jakiś czas temu i wtedy właśnie pomyślałam, że może warto spróbować :)
Strony
piątek, 20 listopada 2015
Ocet jabłkowy- przepis na lśniące włosy
mama, później jej słowa potwierdziła jeszcze jakaś babska gazeta, która wpadła mi w ręce jakiś czas temu i wtedy właśnie pomyślałam, że może warto spróbować :)
czwartek, 19 listopada 2015
Jesienny niezbędnik kosmetyczny
Kiedy nadchodzi jesień zmieniam
nie tylko kolory lakierów do paznokci, ale też kosmetyki zarówno te do
pielęgnacji jak i kolorowe. Nie zapominam też o perfumach. Wszystkie te
elementy tworzą dla mnie harmonijną całość jednocześnie umilając mi ponure jesienne
dni. Poniżej sporządziłam krótką listę kosmetyków do których jestem nadwyraz
przywiązana. Niektóre z nich towarzyszą mi już kolejny sezon, reszta z nich to
stosunkowe nowości, które skradły moje serce.
Zacznijmy od pielęgnacji. Chyba
nic innego nie kojarzy się z jesienią tak jak dynia. Lubię ją spożywać w każdej
możliwej postaci. Swojej skórze również nie żałuję dyniowej nuty zawartej w
kosmetykach. Niedawno zaczęłam stosować wielofunkcyjny krem pod oczy z
Organique z zawartością ekstraktu z dyni. Jestem z niego niesamowicie
zadowolona. Napina skórę wokół oczu a do tego świetnie ją nawilża, czego chcieć
więcej?
środa, 18 listopada 2015
Lakiery idealne na sezon jesienno- zimowy
Kiedy aura za oknem zmienia się z
letniej na jesienną automatycznie zmieniam nie tylko swoje letnie sukienki na
jeansy i ciepłe swetry, ale też lakiery do paznokci na bardziej jesienne. Z
odcieni pastelowych czy jaskrawych przechodzę na zdecydowanie bardziej
klasyczne i stonowane. Co prawda nie mam ich zbyt wiele, jednak dla mnie jest
to optymalna ilość. Wszystkie pochodzą z jednej marki, mojego ogromnego
ulubieńca. Mam tu na myśli oczywiście Essie. Te lakiery zrewolucjonizowały moje
podejście do malowania paznokci. Zanim po nie sięgnęłam, czyli jakieś 2,5 roku
temu nie przepadałam za malowaniem paznokci. Nie miałam też cierpliwości do
czekania aż lakier wyschnie- zawsze trwało to zbyt długo. Bardzo często
trafiałam też na lakiery, które źle się rozprowadzały lub za mało kryły. Mówiąc
w skrócie zawsze było jakieś „ALE”. Na całe szczęście do czasu. Teraz znalazłam
już swoich totalnych faworytów i uwielbiam po nich sięgać, a wręcz nie mogę się
doczekać kiedy ich użyję.
Pierwszy odcień, który zakupiłam
z tej trójki to przepiękna, krwista czerwień o nazwie lacquered up nr 62. Swój
renesans przeżywa każdego roku szczególnie w okresie świątecznym. Nie wyobrażam
sobie siebie przy wigilijnym stole w innym kolorze niż właśnie wyrafinowana
czerwień.
wtorek, 17 listopada 2015
HAUL kosmetyczny listopad 2015
W ostatnim czasie nie miałam ani
chęci, ani ochoty, ani czasu na zakupy kosmetyczne. Jednak pewne sprzyjające okoliczności
(m.in. odwiedziny przyjaciółki) sprawiły, że sytuacja się zmieniła i kiedy
wpadłam w trans nie mogłam się opanować. Też tak macie? Mam nadzieję, że nie
jestem osamotniona ;) Mimo wszystko były to jednak zakupy kontrolowane,
ponieważ w większości zdecydowałam się na kosmetyki, które od jakiegoś czasu
chciałam przetestować (i których recenzje sprawdzałam na youtube czy wizaz.pl),
ale nie miałam okazji albo zwyczajnie nie chciałam płacić 50 zł za drogeryjną
pomadkę dlatego Rossmannowa promocja również przyczyniła się do powiększenia
mojego zbioru kolorowych mazideł.
Zastanawiałam się jakie kryterium
zastosować w opisywaniu produktów, dlatego zdecydowałam się na porządek
chronologiczny co by nie mieć zbyt wielu dylematów ;)
Z racji promocji -49% czym
prędzej poleciałam do Rossmanna i zaopatrzyłam się we dwie pomadki, o których
sporo się mówi. Pierwszą z nich jest Bourjois Rouge Edition Velvet w kolorze 06
Pink pong, czyli po prostu intensywnej, przepięknej fuksji. Wiedziałam, że
jeśli teraz nie zdecyduję się na ten odcień to tym bardziej nie kupię go w
cenie regularnej. Posiadam już odcień 07 Nude-ist i jestem z niego zadowolona z
tego względu pomyślałam sobie, że to będzie dobra inwestycja tym bardziej
płacąc połowę ceny.
Druga pomadka to legendarna już
070 Airy Fairy marki Rimmel w odcieniu brudnego różu z lekkim połyskiem.
Idealna na co dzień. Nie rozstaję się z nią od dnia zakupu, ale o tym
przeczytacie w czwartkowym poście…
poniedziałek, 16 listopada 2015
Moja wieczorna pielęgnacja cery
Hej!
Po nieco przydługiej przerwie w końcu wracamy rozpoczynając tym samym tydzień ze schowek.jm! Tym razem przedstawiamy kontynuację poprzedniego posta o porannej pielęgnacji twarzy. O ile rano w temacie pielęgnacji nie dzieje się zbyt wiele o tyle ta wieczorna jest już nieco bardziej skomplikowana... No dobra może nie skomplikowana a złożona ;)
Zanim wezmę prysznic zmywam makijaż. Zaczynam od zebrania ze skóry pierwszej warstwy zanieczyszczeń i ściągnięcia podkładu z grubsza i tuszu do rzęs używając płynu micelarnego. Później sięgam po żel do mycia twarzy aby dokładnie oczyścić cerę z resztek make-upu. Kolejny krok to woda termalna. Próbowałam już tej z Avene czy La Roche Posay jednak zdecydowanie najbardziej odpowiada mi propozycja od Uriage. Głównie ze względu na to, że w odróżnieniu od innych wód termalnych tej nie trzeba osuszać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




