Ostatnio przechadzając się po naszym rodzinnym mieście odkryłam, że na rynku otwarto kawiarenkę z lodami. Przyznaję, że zajrzałam tam z czystej ciekawości nie mając nawet jakiejś nieodpartej ochoty na coś słodkiego. W zasadzie to po wejściu do środka najzwyczajniej w świecie rozmyśliłam się i już miałam wychodzić kiedy zobaczyłam na drzwiach informację o dwóch nowych, wyjątkowych smakach. W ofercie znajdowały się lody marchewkowo-imbirowe oraz... uwaga! ogórkowe. Ciężko mi było ukryć grymas, który malował się na mojej twarzy gdy to przeczytałam, ale na szczęście byłam już skierowana do drzwi (więc stałam tyłem do ekspedientki). "To nie może być dobre"- to była moja pierwsza myśl, ale w ułamku sekundy przypomniało mi się pyszne ciasto marchewkowe (które tak uwielbiam) i wróciły wspomnienia z dzieciństwa w postaci tartej marchewki z jabłkiem. Skusiłam się :) Smak mnie zaskoczył- na szczęście pozytywnie, te lody smakowały naprawdę marchewkowo, a imbir jak się okazało pojawił się nie tylko w ich nazwie!
Wracając do domu pojechałam prosto do sklepu po wszystkie niezbędne składniki na własne domowe lody marchewkowo-imbirowe.
Oto moja lista:
-kilka marchewek (będziemy potrzebować dwie szklanki drobno startej marchwi)
-mleko (500 ml)




